czwartek, 01 kwietnia 2010
Miłość jest tylko omyłką Boga
Wydaje mi sie, że mi serce pęknie ale ja przeciez nie mam serca, więc nie ma sie czego bać . Ten ból jest jak wulkan, który wszystko we mnie niszczy.
***************************************************
Jakże gorzkie jest powolne rozstawanie się z ukochanymi istotami. O ileż łatwiej dokonać jednego cięcia i pozostać w samotności, która jest naturalnym stanem człowieka.
— Nikos Kazantzakis Grek Zorba

Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.
— Jan Twardowski

**********************************************
BEZIMIENNA
Już nikt nie patrzy w jej oczy i nikt nie całuje jej dłoni, siedzi sama, smutna,skulona, ręce trzymając przy skroni.
Tak żyć chciała kolorowo,barwnie, kochać i śmiać się promiennie, a dzisiaj los ją karci i karze, nie personalnie lecz bezimiennie.
Odejdzie w ciszę,nikt nie zapłacze, nie ma już ona nikogo bliskiego i tylko wzrok łzami zamglony wspomina, twarz ukochanego.
Zostanie sama ze swoim życiem, jak strach w koleinach ścierniska i tylko sercem rwie się do ludzi, a już nikomu nie jest bliska.
Luba

niedziela, 28 marca 2010
na zewnątrz gra ... wewnątrz ... i tu mnóstwo uczuć... //z ostatnich miesięcy cz.4//
Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Każda moja łza Szepcze, że co złe Się zapomnieć da Zapomnijmy ten Utracony czas Co oddalał nas Co zabijał nas I pytania złe I natrętne tak Jak? Dlaczego? Jak? Zapomnijmy je Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Ja deszczowym dniem Ci przyniosę z ziem Gdzie nie pada deszcz Pereł deszczu sznur Jeśli umrę Z chmur spłynie do Twych rąk Światła złoty krąg I to będę ja W świecie ziemskich spraw Miłowanie Twe Będzie pierwszym z praw Królem staniesz się A królową ja Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Ja wymyślę Ci Słowa, których sens Pojmiesz tylko Ty Z nich ułożę baśń Jak się serca dwa pokochały Na przekór ludziom złym Z nich ułożę baśń O królewnie co Zmarła z żalu bo Nie poznała Cię Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Przecież zdarza się Że największy żar Ciska wulkan co Niby dawno zmarł Pól spalonych skraj Więcej zrodzi zbóż Niż zielony maj W czas wiosennych burz Gdy księżyca cierń Lśni na nieba tle I z czerwienią czerń Nie chcą rozstać się Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie Już nie będzie łez Już nie będzie słów Dobrze jest jak jest Tylko taki kąt Mały kąt mi wskaż Gdzie Twój słychać śmiech Widać Twoją twarz Chcę gdy słońca krąg wzejdzie Być co dnia Cieniem Twoich rąk Cieniem Twego psa Nie opuszczaj mnie Nie opuszczaj mnie

Boję się jutra. Jakie upokorzenia przyjdzie jeszcze znieść? Z jaką samotnością się zmierzyć? Czy "jutro" będzie gorsze niż "dzisiaj"? albo czy będzie lepsze? Kolejne złudzenia znów nie chcą dotknąć prawdy. Kiedy dla nikogo się nie liczysz Kiedy codzienność jest tak smutna i zła, rzeczywistość szara i bez wyrazu, a perspektywa przyszłości cię przytłacza. Kiedy życie przelatuje obok ciebie, a ty mimo rozpaczliwych prób w żaden sposób nie możesz go pochwycić. Kiedy wszystko się wali, a nic nie chce poukładać. Kiedy wystarczy chwila, żeby cały świat przestał istnieć i wszystko straciło sens (sens - czyli coś, czego nigdy nie było). Kiedy wszystkie marzenia okazują się fikcją, bo kolejny deszcz niepowodzeń uświadamia ci, że żadne z nich nie ma prawa się spełnić i kiedy dokładnie wiesz co będzie dalej. Kiedy zamiast żyć - przeżywasz Kiedy wszystkim wokół jest wszystko jedno, czy jesteś, czy cię nie ma. Kiedy żadne czułe spojrzenie nie spotka się z twoim gdy rzucasz rozpaczliwe wezwania SOS, które spadają ci na nos, bo nikt nie chce ich pochwycić. Kiedy wciąż przed kimś grasz udając, że jakoś się trzymasz, podczas gdy tak naprawdę dawno się rozsypałeś. Kiedy czujesz się tak, że lepiej byłoby już nic nie czuć. Kiedy nie ma się na czym oprzeć... Wtedy wzbiera rozpacz, która cię pochłania. Przy każdym niepowodzeniu, przy każdym upokorzeniu, pustce... Kolejna kropla rozpaczy dołącza do pozostałych by cię zatopić. Toniesz. Dlaczego tak trudno jest zrobić coś, co dla innych mogłoby wydawać się najprostsze? Dlaczego gdy przestaję oddychać po chwili jakiś odruch, nad którym nie panuję każe mi nabrać powietrza? Dlaczego życie jest chwilami (chwilami?) takie podłe i uporczywe? Dlaczego tak trudno jest zrobić sobie miejsce na ziemi i dlaczego mnie się to nie udaje? Dlaczego potrzebuję czuć, że jestem kochany i dlaczego tego nie czuję? Tak trudno jest żyć, gdy nikogo nie razi twoja nieobecność! Gdy nie ma już marzeń, postanowień, ideałów, wiary, młodości, nadziei, celów, szczęścia, miłości, prawdy... Nie ma nic. Jest tylko szara pusta, dziura zamiast serca. Kolejny dzień do przeżycia - wyzwanie, które ma wymiar wyroku. Kolejna wiosna, chociaż wcale na nią nie czekałeś... Gdy ktoś utracił nadzieję zwykle nie dba o resztę. Niech zgaśnie słońce i nie będzie jutra. Żeby już więcej nie bolało... Autor nieznany

Sonet
Adam Asnyk
Jednego serca! tak mało! tak mało, Jednego serca trzeba mi na ziemi! Co by przy moim miłością zadrżało, A byłbym cichym pomiędzy cichemi... Jedynych ust trzeba! skąd bym wieczność całą Pił napój szczęścia ustami moimi, I oczu dwoje, gdzie bym, patrzał śmiało, Widząc się świętym pomiędzy świętymi. Jednego serca i rąk białych dwoje! Co by mi oczy zasłoniły moje, Bym zasnął słodko marząc o aniele, Który mnie niesie w objęciach do nieba; Jednego serca! tak mało mi trzeba, A jednak widzę, że żądam za wiele!

na zewnątrz gra ... wewnątrz ... i tu mnóstwo uczuć... //z ostatnich miesięcy cz.3//
Linkin Park "New Divide" Pamiętam mroczne niebo / otaczające mnie pioruny Pamiętam każdy błysk / aż czas zaczął się rozmywać Jak zadziwiający znak / przeznaczenie nareszcie mnie odnalazło Twój głos był jedynym co słyszałem Że dostałem na co zasłużyłem Więc udowodnij mi / że się mylę / by wymazać to wspomnienie Niech powódź przekroczy bezmiar twych oczu Daj mi powód / by wypełnić tę pustkę / połączyć jej przestrzeń Niech to wystarczy by sięgnąć prawdy, która leży Po drugiej stronie przepaści Nie było niczego w zasięgu wzroku / poza porzuconymi wspomnieniami Nie było gdzie się ukryć / proch spadał jak śnieg Ziemia zapadła się nam / pod stopami Twój głos był jedynym co słyszałem Że dostałem na co zasłużyłem Więc udowodnij mi / że się mylę / by wymazać to wspomnienie Niech powódź przekroczy bezmiar twych oczu Po drugiej stronie przepaści W każdej stracie, każdym kłamstwie W każdej prawdzie, której zaprzeczasz Każdy żal / i każde pożegnanie było błędem zbyt wielkim by go ukryć Twój głos był jedynym co słyszałem Że dostałem na co zasłużyłem Więc udowodnij mi / że się mylę / by wymazać to wspomnienie Niech powódź przekroczy bezmiar twych oczu Daj mi powód / by wypełnić tę pustkę / połączyć jej przestrzeń Niech to wystarczy by sięgnąć prawdy, która leży Po drugiej stronie przepaści

I remembered black skies The lightning all around me I remembered each flash As time began to blur Like a startling sign That fate had finally found me And your voice was all I heard That I get what I deserve So give me reason To prove me wrong To wash this memory clean Let the thoughts cross The distance in your eyes Give me reason To fill this hole Connect the space between Let it fill up to reach the truth and lies Across this new divide There was nothing inside The memories left abandoned There was nowhere to hide The ashes fell like snow And the ground caved in Between where we were standing And your voice was all I heard That I get what I deserve So give me reason To prove me wrong To wash this memory clean Let the thoughts cross The distance in your eyes Across this new divide And every loss and every lie And every truth that you deny And each regret and each goodbye Was a mistake too great to hide And your voice was all I heard But I get what I deserve So give me reason To prove me wrong To wash this memory clean Let the thoughts cross The distance in your eyes Give me reason To fill this hole Connect the space between Let it fill up to reach the truth and lies Across this new divide Across this new divide Across this new divide

Konstanty Ildefons Gałczyński Prośba o wyspy szczęśliwe A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź, wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj, ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań, we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu. Pokaż mi wody ogromne i wody ciche, rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych, dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul, myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Roztargniona w zaduchu zdarzeń z kalendarzem , co nie barwi liści doskonalę swoje wspomnienia oczekując na Twoje przyjście?... I Pragnęłabym posiadać na własność każdą chwilę, którą od ciebie dostałam ale kiedy patrzysz w taki sposób gubię słowa usta tak trudno ująć później w słowa to, co zostaje II Ogarnąłeś mnie ramionami tak mocno, że odjąłeś mi możliwość protestu. Poznałam siłę Twojego pragnienia i własną chęć poddania się Tobie, tęsknotę aby moje ciało w pełni dotknęło Twojego ciała. Nie wiem kiedy przymknęłam oczy. III Nie śmiałam spojrzeć na Ciebie cała byłam tęsknotą, oczekiwaniem, zniecierpliwieniem. Pochyliłeś się i poczułam jęk Twoich ust, do mojego ciała przenikało szczęście. Prawie jednocześnie uciekłam, choć natychmiast pragnęłam powrócić. V Wiedziałam, ze nadeszło oczekiwanie z niecierpliwością z drżeniem ciała oczekiwanie serca VII Myślałam o nas ale tego, co myślałam nie mogłabym ci przekazać boję się każdego naszego spotkania pragnę go i obawiam się nie tego co mogłoby się stać ale tego czego nie byłoby między nami VIII Jakże wiele kosztuje mnie oczekiwanie na Twoja obecność każdą taką chwilę poprzedza łomot serca i ciężar uniemożliwiający swobodne oddychanie zdaję sobie sprawę, że zniewalasz mnie bliskością twojego ciała nie chcę się przed tym bronić XII Podążając za ciepłem twoich dłoni potykam się o spojrzenia ich dziwna moralność sprawia, że pełno w nas niedomówień gdy więc podstępnie poznaję twoją skórę to utrwalam w sobie jej czułość w oczekiwaniu na następną szansę XIII Kiedy znów milczysz kiedy zostawiasz mnie w połowie drogi do siebie głęboko chowam swój ból kiedy nie patrzysz na mnie chcę krzyczeć dotykam dłonią ust coś dławi krtań XIV Podążałam za twoim głosem za magnesem twoich oczu za silnymi dłońmi zaplątana w twoje pocałunki zstępowałam w senną zadumę marzeń &&&&&&&. obudź mnie nim minie czas nie jestem cierpliwą śpiącą królewną XV Zamknij oczy i nie pytaj gdy nie znam odpowiedzi kiedy przemierzę drogę do twych ust zrozumiesz znacznie więcej XVI I nie mów, że to nieśmiałość gdy uciekam z twoich ramion bo nie wiesz, że kiedy milczę (skrępowana twoją obecnością) usprawiedliwiam pragnienie twojej bliskości. [? ? ?] - niestety nie znam autorki

Usiadł obok mnie na drewnianych schodach, przy wejściu, usiadł Jezus. Nie wiem czy oczy miał zielone. Podparł głowę swoją jedną ręką i ja podparłam głowę. Tyle rzeczy chciałam Mu powiedzieć, z tylu spraw się wytłumaczyć, pomyślałam tylko: po co słowa, Ty Panie wiesz więcej niż my wszyscy zdołamy zobaczyć. Było cicho, ciepło i człowieczo, święte słońce odchodziło świecić innym ludziom. i siedzieliśmy tak razem w milczeniu, w słodko - gorzkim, unoszącym się kurzu. ET.

sobota, 27 marca 2010
na zewnątrz gra ... wewnątrz ... i tu mnóstwo uczuć... //z ostatnich miesięcy cz.2//
Kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę i będę długim przedmiotem smutnym Czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz naprawisz co popsuł los okrutny Często myślę o tobie często piszę do ciebie głupie listy - w nich miłość głupie listy - w nich uśmiech potem w piecu je chowam płomień skacze po słowach nim spokojnie w popiele nie uśnie patrząc w płomień kochanie myślę - co też się stanie z moim sercem miłości głodnym a ty nie pozwól przecież żebym umarł w świecie który ciemny jest który ciemny jest i chłodny Kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę i będę długim przedmiotem smutnym Czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz naprawisz co popsuł los okrutny Często myślę o tobie często piszę do ciebie głupie listy - w nich miłość głupie listy - w nich uśmiech A ty nie pozwól przecież żebym umarł w świecie który ciemny jest który ciemny jest i chłodny

Przemysław Gintrowski "Tylko śpij" Tylko śpij i aż śpij A mnie prowadź tam Tam gdzie jesteś Chcę być tam gdzie ty W niebie, czemu nie W piekle aż na dnie Będę wszędzie, wszędzie będę Czy to ważne gdzie to będzie Więc przytul się i śpij Tylko czas nie chodzi spać Bo ma czas, jest twardy O tak jak głaz Jutro zbudzisz dzień Jutro ja twój cień Będę wszędzie, wszędzie będę Nawet, gdy mnie już nie będzie Tylko śpij i aż śpij Wniebowzięty chór Wszystkich świętych Patrzy na nas w dół A to tylko ty A to tylko ja Ty maleństwo niepojęte Boże życie bywa piękne Już przytul się i śpij Czekolady pełna noc Gwiazdy jak cukierki Ech czas je zdjąć Jutro obudź dzień Jutro ja twój cień Będę wszędzie, wszędzie będę Nawet, gdy mnie już... Wszystko się powoli toczy. Boże życie bywa piękne...

Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi. Paulo Coelho (ur. 1947) Zahir

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka: - Co sądzisz o sytuacji na świecie? Dziadek odpowiedział: - Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój. - Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec. - Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. Autor nieznany

...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw...
Jonathan Carroll (ur. 1949) Poza ciszą

Witaj Łzo Witaj piękna łzo zhańbiona.... rwąca jak rzeka potępiona... nie wyschłaś kiedy na ciebie był czas... komu...? komu...? nadzieję dasz...? tym... co zlizują rany...? nie, nie oni i tak nie chcą zmiany... a może... uciekającym...? no...? co...? nie lubisz tchórzących? A może dasz sobie...? Bo tak wiele mówią o tobie...!

Północy Kwiat Kwiecie Północy... w zdradzie pełen mocy... okłuto - grzeszny... miłości nie-do-pragnionej wieczny... nie do skargi, nie do prawdy... tak jak i głos dawny... W niepełnym wieku... Zdradzony człowieku... Kwiecie Północy... rozkwitasz w świetle nocy... brak ci świata tego niedoszłego kwiatu... gdy głosem dosięgnął cię dzwon ... nastąpił twój zgon... [Luna]

...bez Ciebie jak ja Cię kochałam... jak kocham... jak ja tęsknię za Tobą... tego nie da się powiedzieć... opisać... nie da się zmierzyć... jak bardzo chciałabym, żeby przyszedł już ten czas, że będę mogła zapomnieć... i te wszystkie pytania... bez odpowiedzi... i już tylko jedna z możliwych dróg...

Ostatnia wieczerza Jezusa z uczniami, namalowana przez Leonarda da Vinci. Tworząc to dzieło, Leonardo da Vinci natknął się na pewną trudność. Musiał namalować Dobro pod postacią Jezusa oraz zło pod postacią Judasza - przyjaciela, który zdradza go podczas ostatniej wieczerzy. Malarz zmuszony był przerwać prace, gdyż poszukiwał modeli doskonałych. Pewnego dnia w czasie występu chóru chłopięcego, dostrzegł w jednym ze śpiewaków idealne uosobienie Chrystusa. Zaprosił go do swojej pracowni i wykonał kilka szkiców. Minęły trzy lata. Ostatnia wieczerza była prawie gotowa, jednak Leonardo wciąż nie znalazł idealnego modelu Judasza. Kardynał zaczął naciskać, żądając, by mistrz jak najszybciej ukończył obraz. Pewnego dnia, po wielu tygodniach poszukiwań, malarz znalazł w rynsztoku przedwcześnie podstarzałego młodzieńca, obdartego i pijanego w sztok. Z trudem udało mu się nakłonić swoich uczniów, by zabrali go prosto do kościoła, ponieważ nie miał już czasu na szkicowanie. Zaniesiono zdezorientowanego nędzarza do świątyni. Uczniowie podtrzymywali go, podczas gdy Leonardo nanosił na fresk rysy wyrażające okrucieństwo, grzech, samolubność, tak wyraziście malujące się na tej twarzy. W tym czasie żebrak nieco otrzeźwiał. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą malowidło. - Widziałem już ten obraz! - wykrzyknął z przerażeniem. - Kiedy? - zapytał zaskoczony mistrz. - Przed trzema laty, zanim wszystko straciłem. Śpiewałem wtedy w chórze, moje życie było pełne marzeń i pewien artysta poprosił mnie, abym mu pozował do postaci Jezusa.
Paulo Coelho (ur. 1947) Demon i panna Prym

Ile dałbym by zapomnieć cię Wszystkie chwile te, które są na nie bo chce bo chce Nie myśleć o tym już zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz tak już po prostu nie pamiętać sytuacji w których serce klęka wiem nie wyrwę się chociaż bardzo chce mam nadzieje że to wiesz i ty. Znowu widzę Ciebie przed swoimi oczami Znowu zasnąć nie mogę owładnięty marzeniami Wszystko poświęcam myśli, że byłaś kiedyś blisko Kiedy czułem Ciebie obok wtedy czułem że mam wszystko Tyle zostało po mnie tylko ty i setki wspomnień ile dałbym za to by móc o tym już zapomnie teraz nie ma nas i nie chcę być tam gdzie ty jesteś znowu staniesz przede mną zawsze robisz mi to we śnie będę patrzył jak odchodzisz chociaż chciałbym się odwrócić będę myślał ile dałbym komuś kto by czas zawrócił kto by zatrzymał wskazówki tylko na ten jeden moment w chwili w której Cię poznałem poszedłbym już w drugą stronę. To był sen na jawie, gdy marzenia się spełniały Wszystko takie realne chwile szybko tak mijały Tylko my zamknięci w czterech ścianach a tak w ogóle Ważna Ty byłaś obok a ja czułem się spokojny Pamiętasz jeszcze te dni całe miesiące Pamiętasz chcesz zapomnieć ja nie mogę wiem, że błądzę Snute kiedyś opowiastki ja, Ty i srebrna taca Kiedyś to nie przerażało już do tego nie chce wracać Aura zepsucia w powietrzu tracisz te pięćdziesiąt procent Chcę zapomnieć o tobie zatrzeć w pamięci te noce By odeszły w niepamięć chwile, które zwałem złotem Tamte chwile to tombak, bo już wiem, co było potem Moje myśli spiętrzone wokół jednej chwili Kiedyś ta krótka potrafiła czas umilić Teraz stojąc jakby obok wciąż się przyglądam Już nie cieszy jak kiedyś wspominam, myślę, dokąd zdążam Inne cele w życiu inne plany i pragnienia Musze wszystko pozmieniać tak jak czas wszystko zmienia To co było nie wróci wiem choć czasem mam nadzieje Po co mam, więc pamiętać ktoś by powiedział stare dzieje Wiem to Nie mogę zapomnieć jak było dobrze Wiem to Skończyło się mój własny pogrzeb Wiem to I proszę Boga nigdy więcej niech nie pozwoli na to by ktoś trafił w moje serce autor: Jeden Osiem L

na zewnątrz gra ... wewnątrz ... i tu mnóstwo uczuć... //z ostatnich miesięcy cz.1//

Zapomniane pocałunki Kto liczy nasze pocałunki, kto na nie zważa? Ludzie mają troski i sprawunki, Bóg światy stwarza... Zapomniane przez nas dwoje ich różowe mnóstwo spada na dno naszych dusz jak płatki miękkich, najpiękniejszych róż... Tam leżą i ciasno zduszone na sobie słodkim olejkiem się pocą, który rozpachnia się w nas każdą nocą i każdym ranem i życia zwykłego jesienne ubóstwo czyni róż krajem, perskim Gulistanem. Kto nasze pocałunki liczy? Kto na nie zważa? Bóg światy stwarza, nie zapisuje w księgach słodyczy... Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

*************************************************************************
***************************************************************

*************************************************************************
***************************************************************

*************************************************************************
***************************************************************
...ponad moje siły wszystko jest nie tak ... wszystko ... wszystko ... po zimnej twarzy parzy spływająca kolejna łza wszystko jest nie tak ... wszystko ... wszystko ... chcę uciec, ale nie ma gdzie, nie ma jak ... wszystko jest nie tak ... wszystko ... wszystko ...

Samotność Jan Twardowski Znowu przyszła do mnie samotność choć myślałem że przycichła w niebie Mówię do niej: - Co chcesz jeszcze, idiotko? A ona: - Kocham ciebie
*********************************************************************
***********************************************************
Od pierwszej nieśmiałej myśli Odważnej myśli Nieokiełznanego marzenia Gra słów... Razem czy osobno? Spojrzenia ... Niby przypadkowy dotyk Jak zuchwały złodziej Kradnący trochę Ciebie. Trochę ... to za mało Bardzo mało Chce się więcej ... Gdyby nie ta podniecająca Niepewność ... Zatrzymujesz mnie Obejmujesz ... Choć czuję jak w żyłach pulsuje Ci krew Nie To jeszcze nie teraz ... I choć każdy mój gest, Twój gest, Krzyczy: Chcę Cię mieć! Chce byś była moja! To jeszcze nie ta pora... Jeszcze jeden wspólny papieros Z ust do ust Jeszcze jedno wspólne piwo Czy to jestem pijana nim, czy bardziej Tobą ... Ty mną ... Pierwszy dotyk ust Iskierka mała Potem drugi Delikatny Trzeci pocałunek, Co rozpala I następny I ta iskra czyni Wielki pożar ... I już płoną nasze zmysły Jak ten ogień obok I chcę spłonąć W Twoich dłoniach Spalić się na popiół ... Niczym wygłodniałe wilki Które czczą swoją ofiarę I niczym spragniony pielgrzym Mogący zanurzyć się ... Jednak nie da się zagasić Szklącego się w oczach Jak ogień pragnienia ... ... Pożądania Celebrujemy siebie nawzajem Każdą skrzącą się myślą Rozpalonym ciałem Odurzeni sobą ... Tylko Ty, ja ... Żądza i żar ... Obok świat przestaje istnieć Tylko tańczą wszystkie zmysły ... Dotyk, który sprawia że dusza ulatuje uniesiona w błękity rozkoszy skrapla się i jak słodki deszcz pieści nasze ciała Świątynie zmysłów ... Pragnień ... Uczuć ... Kochania ... ET.

1 LIST DO KORYNTIAN Hymn o miłości 13 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. 4 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. 9 Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. 10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. 11 Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. 12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. 13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

piątek, 26 marca 2010
WiErSzE AnIoŁkA KlAuDi

Sam
Nikt jest tym co widze Strach Jest tym co czuje Nic Jest tym co dotykam Wiatr jest tym co slysze Sam jest tym czym jestem...
..........

Są ludzie, którzy ufać nie potrafią, wciąż myślą, że istnieje tylko kłamstwo... Czasami przez to kogoś ranią, nie wiedząc, jak to boli... Lecz nie ma takiego muru, którego nie da się rozbić, takiego serca, które nie da się zjednać, ale tylko cierpliwością, zdobywa się szczyty, rozbija wszystkie mury, szczerymi intencjami, pokonuje najtrudniejsze przeszkody, tylko ludzie o złotym sercu, zjednują sobie innych, bez zbędnych słów i deklaracji...
 .........
Tyle wzajemnych pretensji, tyle niepotrzebnych słów, stracone zaufanie, które wielkim było. Pewnego dnia drogi się rozchodzą, i wszystko się skończyło. Tak długo można kogoś szukać, a tak szybko stracić, tak łatwo jest błędy popełnić, a jak trudno naprawić. Stracona wiara w lepsze jutro, kiedy sumienie nie daje zasnąć, nagle w to co wierzyłeś, może pewnego dnia zgasnąć...

... MIŁOŚĆ ...
Spotkałam dziś Miłość - I co powiedziała ? - Przepraszała , że nie zawsze trwa do końca - Płakała ? - Płakała bo często rani - Krzyczała ? - Krzyczała , że nie zawsze jest piękna - Śmiała się ? - Śmiała się bo umie z siebie kpić - Żałowała czegoś ? - Żałowała , że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie - Była zła ? - Złościła się , że czasem w nią wątpimy - Cieszyła się ? - Cieszyła się , że jej tak często szukamy - Co ci jeszcze powiedziała ? - Powiedziała , że nie jest dla mnie ...

czwartek, 18 marca 2010
Urszula Kozioł
Przelotnie
To było Nic. co weszło na chwilę pomiędzy nas niewidzialne lecz rozedrgane weszło i zaczaiło się. Cóż to za Nic. Niby go nie ma a jest i już od ramienia do ramienia urasta obwód i już płata nam coś korci i plącze. Zerkam a ty dorysowujesz mu skrzydło Zerkasz – to ja też mu skrzydło przyprawiam a to - mig mig – i odfrunęło. Odfrunęło Nic z naszymi skrzydłami i zaraz nam czegoś zabrakło.
środa, 17 marca 2010

...tańczę ubrana w sny... ...zrzucam po kolei każdą tajemnicę... ...sekret po sekrecie... ...samotna pościel... ...ciche westchnienie... ...to Ja-marzenie... ...i tylko moje myśli... ...wplątane w Twe włosy...

|
|
|
<
|
Styczeń 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
|
|
|
|
1
|
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
29
|
|
30
|
31
|
|
|
|
|
|
|